Ooook ostatni wrzut z szuflady sprzed dwóch lat. Może kiedyś coś jeszcze. Była przygoda. 5 dni w Chicago i chicagowski blues za milion dolców, przestój w Atlantic City z kacem na póltorej dnia i później NYC. Spoko było. W ciągu tych kilkunastu dni pytanie "Where you guys from? Sweden?" padło z 15 razy lekko. I pamiętam jeszcze to jak na Queens mieszkaliśmy - "Rodaku! Już niebawem Święto Pułaskeigo, nie zapomnij wyciągnąć flagi!"
Jadąc z Płocka do Koszalina obok Skoczowa. Pytanie brzmi: Na którym kilometrze autostrady jadąc od Mikołajek koło Poznania przy rurociągu GAZOTAN leży zawór bezpieczeństwa numer 28 typ ZW-03?
jade do domu. chyba spelniony. szybkie dwa miesiace, duzo sie dziwnych rzeczy wydarzylo. czuje zmeczenie od slonca, plazy, oceanu, hameryki, 99 centow i koli w puszcze, herbaty z wawa, suba od gabriela, kilkuset mil zrobionych na rowerze, taco bell, kfc, mc, wendys, codziennych upalow i setek godzin spedzonych w skwarze. ide w sen. nara.
3 h snu i 7h w samochodze, 13h spacerowania, zwiedzania, exploring boston i znowu 7h w turbo wani. doba na pelnych obrotach. Miasto na prawde mnie zaskoczylo, ma niesamowity klimat, zielen w kazdej czesci miasta, niesamowite kamienice, wszedzie czysto i bardzo sympatyczni ludzie.
przejezdamy przez nyc washington bridge godzina mniej wiecej 6
3,5l silnik, 15 miejsc siedzacych i nie trzeba miec prawa jazdy na autobus - kozak.
wnetrze samochodu, jakies 50 mil przed bostonem
mario zwany wolkiem zwany marianem, superwajzor starbaks kafe pozuje niczym lekko zgarbiony czarnuch sluchajacy muzyki hip hop - what the fuck??
pewnie golf z niemiaszkowa, na bank nalezy do polaka
paryski blekit i 30C
patrz zdjecie z filadelfi
kobieta posag
wiewiorek widzialem chyba z milion, wszystkie jedza z reki, wszystkie.
rekiny bostonskiej finansjery na brejku
kontrast
pietro 50
z pietra 50
pietro parter, daje jej 9/10
w jakim filmie krecili poscigi w takich dzielnicach?
bajdywind
obeszlo sie bez mandatow, woda niezdatna do picia
na poczatku nie widzialem celu w plywaniu w rzecze
diet snapple, cherbatka z wawa, tona smieci, niezywy karaluch, kradziony kocyk dziary, extra microwave, plastikowe widelce, zamkniety obieg powietrza, zaluzje to nam z depozytu odpala bo jak nie ma kluczy to trzeba przez okno wchodzic, jak piec odpalimy to alarm przeciwpozarowy zostaje odpalony. wszystko to w jednym pomieszczeniu. Dzisiaj deszcz, ma padac do srody, nie ma co z soba zrobic za bardzo, aha a krzysiu dubiel mnie dzisiaj rozsmieszyl - dzwonie do niego na skype patrze a chlopak ma nick dubfs900 hehehe, zmien to na rodeo 7 chlop albo cos innego.
wlasnie wrocilem z koncertu beastie boys. na prawde warto bylo. to byl maginczny dzien. najbardziej niesamowite jest to ze kupujesz cd i na koncercie slyszysz to samo. ale to nic. generalnie kazde moje nocne zycie zwiazanie z bograta ma swoje konsekwencje. kasyno w ktorym rok temu nasz kolega zostal znokautowany a my zostalismy rozpoznani jako jego koledzy australijscy serferzy.
nie wazne.
gasnie swiatlo. beastie boys shodza z ceny po 150 min ostrego rocka. nagle 6 ochroniarzy zbiera sie do okola mnie i zostaje poproszony o wyjscie na zewnatrz. pierwsze skojarzenie to to ze zostalem wybrany, ide na backstage, ale beda jaja. dupa zbita. wychodze, wracaja beastie boys i zaczyna leciec kawalek "sure shot" niestety to juz nie dla mnie. pierwsze pytanie - masz aparat? nagrywales video? robiles zdjecia? gruba klotnia, oddaja mi ID, apart, karty z fotami zatrzymuja, zostaje wyrzucony z koncowki koncertu, odbieraja mi bilet, jednym slowem srogi kop w dupe. wracam. szukam superwjzora, w koncu sie znajduje, otoczony 6 ochroniarzami i policja podlegajaca kasynu zostale srogo wytlumaczony i wyrzucony na zbity pysk z tego miejsca.
generalnie jaram sie, mega wypas, najlepiej wydane 100 dolcow w moim zyciu.
ponizej kawelk podczas ktorego zostalem wyjasniony. pzdr.
ivan cordoba - moj dobry meksykanski kolega, nielegalny imigrant, ktory do stancow przeprawial sie przez rzeke, za odbior po drugiej stronie zaplacil 6 tys dolcow, a potem za to samo cene sprowadzil swoja zone i dziecko.